Praktycznie od piaskownicy zajmowałem się wymyślaniem wspólnych aktywności:

Co fajnego dzisiaj będziemy robić?

To główne pytanie, na które szukałem odpowiedzi. To pytanie towarzyszy mi do dzisiaj. Z czasem pojawiły się też inne…. Dlaczego ludziom chce się chcieć? Jak można lepiej coś zorganizować i inspirować? A na koniec pojawiło się pytanie o to, jak sprawić żeby robota była robiona i było przy tym dużo zadowolenia.

Odpowiedzi przychodziły powoli, z obserwacji innych, jak również z własnych wzlotów i upadków.

Zauważyłem, że świat nie dzieli się na liderów “doskonałych” i resztę.

Wszyscy rozwijamy się, tylko w różnych kierunkach i różnych prędkościach. Mamy trochę talentów, na których można bazować i parę braków, które trzeba wypełniać. Tylko czasami jest to świadomy proces.

Pracowałem z dziesiątkami zespołów. Wszędzie tam byli przywódcy. Różni… Widziałem nieuków, despotów, alkoholików, ludzi totalnie niezorganizowanych. Widziałem też manipulatorów i wyzyskiwaczy, albo przypadkowych szefów, którzy zostali wstawieni przez los na swoje stanowisko. Doskonałych naukowców, którzy nie umieli się komunikować. Świetnych managerów, którzy dowozili, bo było trzeba… za wszelką cenę.

Wreszcie spotykałem też wielkich inspiratorów, innowatorów, doskonałych organizatorów. Liderów.

Stworzyłem i prowadzę Legion Orła – miejsce gdzie piszę dla ludzi, którzy zarządzają, by świadomie potrafili lepiej przewodzić innym.

Orzeł to symbol Legionów – idealnego zespołu, odwagi, siły i szybkości. Co ciekawe, według Arystotelesa jest symbolem kontemplacji i duchowego poznania. Przypadek ? Myślę, że w dzisiejszym świecie biznesu jest nam potrzebne takie połączenie.

Może to banalne, może idealistyczne. Ale tak już mam. Chcę, żeby świat był choć odrobinę lepszy. I by ludzie, chodząc do pracy, czuli się w niej dobrze. By mieli świadomość kierunku i poczucie sensu. Świadomość rozwoju.

Bart Romanow

coach zespołów, trener przywództwa.

A jeśli jeszcze chce Ci się czytać, to ja mogę tak dalej…

Narrative bio 

Zaczynałem jako idealista, który chce, żeby świat był po prostu lepszy, więc zaczynałem od polityki. Lokalnej. Praca w kampaniach wyborczych, tych pierwszych w Wolnej Polsce.
Misja, uczucie, że można i że się da zmienić rzeczywistość.

Pierwszy “etat”, pół roku w eksporcie,

w formie produkcyjnej. Uczucie bycia przedmiotem w rękach despoty i mruka. Stres, nepotyzm i dyktatura. Znam to. Odchodzę na „lepsze”- praca przez dwa lata „w urzędzie” pod kierownictwem niezorganizowanego alkoholika, zarządzającego krzykiem i załatwiającego wszystko przy Amerykańska flaga kieliszku. Cudownie. Sekretarki płaczące w ukryciu. „Lepiej” być nie mogło… tak właśnie uczysz się jak NIE zarządzać ludźmi.

Amerykańska flaga 

Na szczęście potem przyszli amerykanie i wyzwolili mnie z rodzącego się przekonania o bezsensie istnienia jednostki w organizacji.
Praca w potężnej amerykańskiej firmie doradczej, super kasa i wiatr w żagle.
Pojawiły się działanie zgodnie z planem, monitorowanie rezultatów, mentoring, szkolenia, komunikacja i świadomy rozwój. Poczucie, że to co robię ma sens.

IT  

Pomyślałem więc, żeby równolegle do tego doradztwa zostać przedsiębiorcą. Branża komputerowa. Po dwóch latach zaczynało się całkiem dobrze kręcić. Sprzedaż detaliczna i hurtowa komputerów i podzespołów, pracownicy, większe kontrakty. I wtedy firma została okradziona. Ze szczytu prosto w przepaść komorników.
Nocne telefony z pogróżkami, kiedy próbowaliśmy dochodzić swoich roszczeń. Dziś to się nazywa być ofiarą zorganizowanej grupy przestępczej. Niezbyt fajny okres. 

Szkolenia i konsulting 

Amerykanie wtedy wynieśli się do Iraku. Postawiłem więc na własną firmę doradczą i szkoleniową, w partnerstwie z przyjaciółmi. Znowu zaczęło się kręcić. Setki dni szkoleniowych i projekty doradcze poza granicami, podróże, bycie sobie szefem i spore dochody. Wtedy miałem okazję obserwować dziesiątki innych organizacji, nabierałem wielkiego doświadczenia zarządzając zespołami projektowymi. I tak przez 8 lat.

A potem przyszedł pomysł, żeby zostawić firmę i zmienić wszystko, kraj, branże, zawód. Wyjazd w nieznane. Poszukiwanie pracy w kraju, gdzie nikogo nie znasz i jesteś niżej niż wszyscy, bo jesteś „polaczkiem”.

Skandynawia rządzi

Wtedy odbyła się rozmowa o pracę w firmie, która nie miała dla mnie etatu. Ale miała lidera za szefa. Człowieka, który widział potencjał. Więc dogadaliśmy się, że startuję od zera. Pracowałem bez wynagrodzenia przez dwa miesiące, licząc, że coś z tego będzie. I zaczęło być. Pojawiły się pierwsze dochodowe projekty, a po 4 miesiącach napisałem ofertę i wygrałem taki przetarg, który zapewniał ¼ obrotu rocznego firmy, a mi dał pełen etat i pozycję wymiatacza na europejskim rynku.

I tak, przez lata systematycznie zajmowałem się zawodowo obserwowaniem liderów. Firma prowadziła ewaluacje, czyli sprawdzała, jak działają wielkie i mniejsze organizacje i ich programy. Pracowałem więc i analizowałem dziesiątki organizacji i ich szefów. Analizowałem.

The real leadership 

Nie da się takiej wiedzy trzymać w zamkniętej ręce. Po paru latach zacząłem więc odchodzić od konsultingu i wróciłem stopniowo do kariery trenera i rozpocząłem życie coacha biznesu.

I znowu miałem okazję uczyć się od wielkich mentorów przywództwa tego świata z globalnych firm szkolących liderów – Oxford Leadership Academy i Centre for Creative Leadership.

Dzisiaj działam dla Centre For Creative Leadership oraz indywidualnie prowadzę szkolenia i coaching dla liderów.

Pracowałem dla takich klientów jak: FINNAIR, BASF, SIBELCO, MARS, JERONIMO MARTINS oraz bardzo dużo dla Komisji Europejskiej. A poza tym coachowałem wiele małych, bardzo innowacyjnych firm w całej Europie.

 

Share On Facebook
Share On Twitter
Share On Linkedin
Contact us